W czasach, gdy kolejne firmy entuzjastycznie wdrażają generatywne AI, decyzja Games Workshop brzmi jak manifest: żadnych modeli językowych, żadnych generatorów obrazów, żadnych kompromisów. Twórcy Warhammera zamierzają dalej rozwijać swoje marki wyłącznie dzięki pracy ludzi. I to właśnie ta ludzka ręka — nie algorytm — ma gwarantować jakość i tożsamość całego uniwersum.
Decyzja kreatywna, nie księgowa
CEO firmy, Kevin Rountree, ogłosił jasno: Games Workshop nie zamierza wykorzystywać AI w procesach artystycznych ani zastępować ludzi maszynami. Co więcej, zamiast redukcji zatrudnienia, firma zwiększyła liczbę stanowisk artystycznych, podkreślając, że chce „szanować ludzkich twórców”. To wyraźne odcięcie się od rosnącej mody na automatyzację wszystkiego, co można zautomatyzować — tym bardziej zaskakujące, że przyszło ze strony korporacji od lat oskarżanej o bezduszność i komercjalizację marki.
Fani Warhammera nie kryją zadowolenia. W sieci pojawiły się dziesiątki komentarzy, w których dominują ulga i wdzięczność. W ich oczach decyzja o zakazie stosowania AI to nie tylko wybór artystyczny, ale akt obrony tożsamości marki, która od dekad opiera się na oryginalnych projektach, dopracowanej narracji i estetyce wymagającej prawdziwego kunsztu.
Ruch, który może odbić się echem
Postawa Games Workshop wpisuje się w szerszy nurt sceptycyzmu wobec AI w branży kreatywnej. To kolejny duży gracz, który mówi „nie” automatyzacji w sztuce, stając obok takich nazw jak Larian Studios czy twórca Manor Lords. I choć firma nie wyklucza testowania nowych technologii w innych obszarach, granica została jasno narysowana: sztuka i fabuła pozostają domeną człowieka.