Niezbalansowane dane – jak sobie z nimi radzić?

Problem niezbalansowanych danych pojawia się zawsze wtedy, gdy jedna z klas w zbiorze danych znacząco dominuje nad pozostałymi – i nie chodzi tu tylko o liczby, ale o jakość podejmowanych decyzji. Nierównomierny rozkład klas wpływa bezpośrednio na skuteczność algorytmów uczenia maszynowego, które skłaniają się ku dominującej klasie, ignorując sygnały mniejszości. W rezultacie model może wydawać się trafny, choć realnie nie rozwiązuje problemu, lecz go maskuje. Przemyślane podejście do balansu danych staje się więc warunkiem wstępnym sensownej analizy predykcyjnej.

Czym są niezbalansowane dane i dlaczego stanowią wyzwanie?

W klasyfikacji binarnej niezbalansowanie oznacza przewagę jednej klasy nad drugą – na przykład 95% przypadków klasy 0 i tylko 5% klasy 1. Choć dokładność modelu może wydawać się wysoka, nie oddaje ona faktycznego poziomu rozróżniania przypadków. Algorytm uczony na takim zbiorze uczy się ignorować klasę mniejszościową, uznając ją za statystycznie nieistotną.

W praktyce prowadzi to do błędnych wniosków, zwłaszcza gdy przypadki klasy mniejszościowej są właśnie tymi, które powinny być najtrafniej rozpoznawane – jak w przypadku detekcji oszustw finansowych czy diagnoz medycznych. Model, który nauczy się dobrze klasyfikować klasę dominującą, może jednocześnie całkowicie zawodzić tam, gdzie stawką jest rzeczywiste działanie.

Jakie metody pomagają radzić sobie z niezbalansowanymi danymi?

Istnieje kilka strategii, które pomagają zwiększyć czułość modelu na klasę mniejszościową, nie zaburzając przy tym struktury całego zbioru. Do najczęściej stosowanych należą:

– Undersampling, czyli redukowanie liczby przykładów z klasy dominującej. Choć zmniejsza ilość danych, pozwala na bardziej zrównoważone uczenie.
– Oversampling, polegający na zwiększeniu liczby przykładów z klasy mniejszościowej – często poprzez duplikację lub syntetyczne generowanie (np. metodą SMOTE).
– Zmiana metryk ewaluacyjnych, które zamiast ogólnej dokładności biorą pod uwagę precyzję, czułość czy F1-score – pozwalając lepiej ocenić wydajność modelu w kontekście obu klas.
– Modyfikacja funkcji kosztu, polegająca na przypisaniu wyższej „kary” za błędną klasyfikację klasy mniejszościowej, co zmusza model do większej uważności.

Każde z tych podejść niesie ze sobą konsekwencje – wymaga eksperymentowania, testów i dokładnego rozumienia, co chcemy uzyskać. Nie istnieje metoda uniwersalna, lecz są techniki, które – stosowane rozważnie – pozwalają modelowi patrzeć nie tylko na większość, ale też dostrzegać to, co niepozorne, a ważne.

Zrównoważenie danych to nie sztuka poprawiania liczb – to kwestia przywracania modelowi zdolności rozróżniania. A to, zwłaszcza w zastosowaniach rzeczywistych, czyni różnicę nie tylko w statystykach, ale w konsekwencjach podejmowanych decyzji.