Wi-Fi 8 coraz bliżej. Nowa technologia, której nikt jeszcze nie potrzebuje?

Choć większość użytkowników domowych wciąż nie zdążyła oswoić się z Wi-Fi 7, a wielu korzysta nadal z routerów obsługujących Wi-Fi 6, na horyzoncie pojawia się już kolejna generacja bezprzewodowej łączności. Wi-Fi 8 zadebiutowało podczas tegorocznych targów CES, ale jego szybki start budzi więcej pytań niż ekscytacji.

Stabilność zamiast prędkości. Wi-Fi 8 zmienia priorytety

Nowy standard ma przynieść nie tyle rewolucję w transferze danych, ile większą stabilność, lepszą wydajność energetyczną i efektywniejszą pracę urządzeń w ruchu. Producentom zależy na rozwiązaniu realnych problemów codziennego użytkowania – zerwanych połączeń, opóźnień i spadków wydajności w zatłoczonych sieciach. Wi-Fi 8 ma też lepiej radzić sobie w bezpośredniej komunikacji między urządzeniami – co może mieć znaczenie np. w grach lub w zastosowaniach przemysłowych. Paradoksalnie jednak, im bardziej nowa technologia celuje w konkretne potrzeby, tym mniej ekscytacji wywołuje wśród użytkowników domowych.

Sceptycyzm rośnie. Użytkownicy czują się wyprzedzeni

Większość operatorów wciąż oferuje routery z Wi-Fi 6, a rynek Wi-Fi 7 dopiero raczkuje. W tym kontekście zapowiedź kolejnej generacji odbierana jest jako zbyt pośpieszna. Internauci porównują sytuację do telewizorów 8K – które wciąż czekają na treści w 4K. Niektórzy ironizują, że zanim zdążą kupić urządzenie z Wi-Fi 8, na rynku pojawi się już kolejna wersja. Trudno się dziwić – standard ma zostać oficjalnie certyfikowany dopiero w 2028 roku, a mimo to producenci już teraz zapowiadają pierwsze routery z nowym logiem.

Przemysł powie „tak”?

Choć użytkownicy domowi mogą nie odczuwać potrzeby zmiany, Wi-Fi 8 ma szansę znaleźć realne zastosowanie w przemyśle. Tam liczy się nie tylko szybkość, ale niezawodność – szczególnie w środowiskach zdalnie sterowanych maszyn i systemów wymagających bezprzerwowej komunikacji. Być może to właśnie z myślą o takich odbiorcach rozwijany jest nowy standard – a sprzęt konsumencki, jak to często bywa, jedynie przy okazji trafia do sklepów. Tyle że użytkownik końcowy zdążył już się zorientować, że coraz częściej płaci za technologię, której nie ma jeszcze gdzie wykorzystać.