AI miała zrewolucjonizować biznes – na razie zmieniła prezentacje i strategie. Choć zainteresowanie technologią rośnie, rzeczywiste wdrożenia nie przekładają się na wyniki finansowe, a menedżerowie zderzają się z barierami prawnymi, kosztami i – co gorsza – brakiem odpowiedzialności za działanie algorytmu.
AI obecna w firmach, ale głównie na slajdach
Według Eurostatu z rozwiązań opartych na AI korzysta tylko 8,36 proc. firm w Polsce. Dla porównania – średnia unijna to niespełna 20 proc., a w przypadku dużych firm ten odsetek przekracza 55 proc. Najczęściej technologia pojawia się w firmach informatycznych i naukowych, gdzie łatwiej o dane i specjalistów. Najpopularniejsze zastosowania to generowanie treści, analiza tekstu i obrazu, jednak ich wpływ ogranicza się głównie do zwiększenia indywidualnej produktywności – a nie poprawy wyników finansowych całej organizacji.
Koszt, ryzyko i… odpowiedzialność
Zdaniem prof. Wojciecha Czakona problem nie leży w etyce, ale w regulacjach i braku jasności, kto ponosi odpowiedzialność za błędy algorytmu. Firmy nie chcą podejmować decyzji automatycznie, jeśli nie wiedzą, kto odpowiada za ich skutki – a w przypadku AI ta odpowiedź nadal nie istnieje. Unijny AI Act nakłada obowiązek nadzoru człowieka w systemach wysokiego ryzyka, ale to jednocześnie spowalnia tempo wdrożeń. W efekcie menedżerowie testują narzędzia, lecz nie powierzają im decyzji – bo wciąż „lepszy niedoskonały człowiek niż nieprzewidywalna maszyna”.
Oczekiwania kontra rzeczywistość
– Dziewięć na dziesięć projektów AI nie przynosi realnych efektów, tylko jeden uznawany jest za sukces – zauważa prof. Czakon. Firmy liczą na oszczędności, często mierzone liczbą zredukowanych etatów, ale technologia nie dostarcza obiecanej wartości. I może właśnie dlatego, że oczekiwania były zbyt wielkie, czas zacząć myśleć o AI nie jako o przełomie, ale o narzędziu – takim, które trzeba umieć obsłużyć, nadzorować i rozumieć.